/>

poniedziałek, 20 lipca 2015

5 Urodzinki Mateuszka i chwile grozy...

 To już 5 urodzinki Mateuszka Kochany synku jestem bardzo szczęśliwa że jesteś z nami. Dajesz nam Tyle radości i dumy. Kochamy Ciebie bardzo mocno.

W oczekiwaniu na gości w postaci 9 dorosłych i 6 dzieci maga imprezka



 Areczek był bardzo zainteresowany malutką Zuziom wie dobrze że już niedługo też będzie miał taką małą dzidzie w postaci braciszka Szymonka. Miło kiedy jest dziecię takie zainteresowane. Rośnie nam starszy braciszek
Pogoda była piękna no może zbyt gorąco....


 Po obiadku pora była na zabawę. wujek Paweł miał ciekawe petardy z których wyskakiwały serpentynki. Zabawa była przednia w strzelaniu. Nawet Areczek dawał sobie radę





 Po zabawie przyszedł tort śmietankowy z pingwinami.  Oczywiście nie mogło zabraknąć sto lat jak i dmuchania świeczek. Marzenie wypowiedziane
" bym od mikołaja dostał śmieciarkę przodem ładowaną"




Zastanawiacie się pewnie gdzie te chwile grozy... a no kiedy wszyscy goście odjechali  na niebie ukazała się brzydka chmura no już w tym dniu z 3 nic nie zapowiadało takich rozmiarów ulewy i wichru...
 Wszystko trwało może jakieś 10 - 15 minut. deszcz mocny wiatr... bardzo mocny wiatr aż zdmuchnął nam trampolinę mąż trzymał ją schowany w garażu, dmuchany zameczek, stolik spod balkonu i zjeżdżalnie. wszystko znalazło się po drugiej stronie  domu. W totalnej rozsypce.  Stolik totalnie roztrzaskany, zjeżdżala do wyrzucenia zameczek chyba też... siatka na trampolinie podarta. Pomimo trzymania trampolina nie odfrunęła niestety podmuch był tak duży że złamał jeden z aluminiowych patyków od trzymania siatki. wyobraźcie sobie że nie było widać nic w okna walił deszcz, ściana wody. Mateuszek przerażony zapłakany. Nawet uklęknął i zaczął się modlić by nic złego się nie stało. Areczek za to się nie bał jeszcze nie wie jakie zagrożenia może spowodować taka pogoda oglądał z zaciekawieniem...
 Podobno to już druga taka akcja pogodowa tylko za pierwszym razem wiatr nie był taki silny bo nic nie popsuł....  Ja sama pierwszy raz mogłam zobaczyć żywioł w akcji nikomu nie życzę tego co doświadczyłam choć w domku bezpieczna na zewnątrz była istna masakra....


4 komentarze:

Daria Jóźwicka pisze...

Podpatrzyłam, że jesteście z Łowicza. Ja choć mieszkam tylko 14 km od Was (Łyszkowice) na szczęście nie doświadczyłam takiej wichury jak w Łowiczu i okolicach. Mimo tego, że wiało i padało, to obyło się bez strat. Pozdrawiam

Słodko Gorzka pisze...

U nas też okropna burza, deszcz i wichura była. Drzewa połamana, pozalewane ulice. Na szczęście mi nic wiatr nie zabrał, ale to tylko dlatego, że mam ogródek otoczony murami. Trochę się tylko namiot powyginał. Ale jak pierdyknęło grzmotem, to jakby w dom obok. Maskara. Prądu przez pół dnia i wieczór nie było.
Dobrze, że urodzinki przy ładnej pogodzie się odbyły no i, że goście bezpiecznie do domów zdążyli dotrzeć.
Wszystkiego najpiękniejszego dla Mateuszka! :*

Rivulet pisze...

Mati wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń!!!! Taki już duży jesteś, pięć lat to poważna sprawa!
Burze brr - u nas pięć godzin praktycznie bez przerwy grzmiało w nocy... spać nie mogliśmy z mężem... Myśmy żadnych strat nie ponieśli, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia :(

BONA pisze...

MATEUSZKU - DROGI PIĘCIOLATKU !!!!! niech się spełnią wszystkie Twoje dziecięce marzenia !!!!!!!
fajna imprezka, chętnie sama bym w niej uczestniczyła, a solenizant jaki poważny:)
ale chwile grozy przeżyliście, dobrze, że nic złego się Wam nie stało, a co do płaczu Matiego to potwierdza się moje spostrzeżenie, Iż to bardzo wrażliwe dziecko
u nas nie było burzy ale cały dzień padało:(
pozdrawiam

Prześlij komentarz

 

Rodzinka 2+3 Published @ 2014 by Ipietoon