/>

niedziela, 26 maja 2013

Dzień Mamy :) :(



Zacznę od tych miłych chwil choć te gorsze prawie przyćmiły to cudowne święto. Ale o tym później.
Mój Dzień Mamy zaczął się w piątek. Mateuszek wyszedł z sali żłobkowej z pięknym bukiecikiem i cudownym wierszykiem. Chwila piękna i rozczulająca… później poszliśmy do biblioteki by Mateuszka do niej zapisać. Wypożyczyliśmy:
Kot Prot
Rybka mini mnimi i plac zabaw
Oraz Nasza Mama czarodziejka ze względu na święto Mamy


Pogoda nam nie dopisuje zrobiło się zimno i z nieba kapie deszcz a słonko tylko na chwile wygląda zza chmur.  
Mateuszek całe popołudnie był cudnie grzeczny.  Dla Arusia to pierwsze święto Mamy wiec na tę okazje kiedy Mama wyszła do kuchni zdecydował się mnie zawołać MAMA czyż może być piękniejszy prezent.


Sobota była prawie standardowa basen, konie drzemka. I znów nici z jakiegokolwiek spaceru wisi w powietrzu deszcz…  Ale mama jak to mama postanowiła zająć starszaka a mając w lodówce potrzebne produkty postanowiła upiec ciacho z rabarbarem. I kto go zrobił Dzielny Mati Aruś w tym czasie ze swego tronu oglądał wszystko z zaciekawieniem zajadając surowego rabarbara.
Oczywiście ciasto było robione z myślą o dniu Mamy właśnie dla mojej… był moment mego zawahania czy go zrobić po słowach mojej Mamy
- o której mogę jutro do Was przyjść. – pytam Mamy
- Do mnie nie musisz przychodzić. wystarczy że zadzwonisz
- ale ja chce przyjść dać prezent
- nie przynoś żadnego prezentu bo go nie przyjmę
Acha mogłam się tego spodziewać - myślę sobie jednocześnie pytając
- Tato to o której mogę przyjść?
- Nie wiem o której nie wiem czy będziemy
- w takim razie przyjdę o 8:00 wtedy będziecie na pewno. A chciałam przyjść po kościele.
- jak będzie ładnie to będziemy na działce jak brzydko to w domu
 Oj jaka głupia byłam że się uparłam pójść do nich. Czego ja się sodzie walam że złoże życzenia i będzie miło i przyjemnie. Trzeba było zadzwonić złożyć życzenia tak jak sobie tego Mama życzyła.

 Poszłam po kościele złożyliśmy życzenia Mati pierwszy podawacz prezentów. Poprosiłam by powiedział wierszyk. A ja złożyłam życzenia. Mamusia od razu powiedziała że mam zabrać z powrotem ten prezent żebym go dała teściowej bo to moja mama a ona jest tylko wychowawcą bo mnie wychowała a dzień nauczyciela jest w innym terminie. Albo mogę do goleniowa zawieść bo tam jest moja biologiczna matka. Udałam że tego nie słyszę nie komentowałam ale się we mnie zagotowało powiedziałam tylko że Ona jest moja Mama właśnie bo mnie wychowała..
 Chwila spokoju zjedzone ciasto, wypita kawa. Oczywiście Mama się do mnie nie odzywa Tata tez milczy.
- Zostaniesz na obiedzie
- nie bo nie mam nic dla Arka
- Kaszka jest albo mleko.
- Mateuszku zjesz obiadek – pyta babcia
- Tak!! Cieszy się Mati ale troszeczkę.
 Może i moja wina bo o namyślę stwierdziłam że jednak tego obiadu u nich nie zjemy bo skoro oni u mnie kolacji nie chcą jeść czy ciasta czy nawet herbaty wypić to ja też nie będę jadła.
 Powiedziałam  i znów się zaczęło że Mati chce że ja nie musze jak nie chce ale mam poczekać aż dziecko zje. I jakoś tak od słowa do słowa znów poruszyła się sprawa akumulatora. I innych
- ale twierdzisz że źle Ciebie wychowaliśmy bo Ciebie kontrolowaliśmy
- nie twierdze że źle ale nie mogłam mieć swojego zdania
- Bo Ty go nie miałaś nigdy do tej pory nie masz tylko masz takie gdzie masz korzyści, jesteś jak chorągiewka.
- nie miałam swojego zdania bo się nie chciałam z Tobą kłócić jakie korzyści o co ci chodzi?
- i się zaczęło że tylko liczę na kasę że prąd to pieniądze itp.
- do cholery jasnej nie czekam i nie zależy mi na ich kasie. Mama jak się usze to nie ma zmiłuj ona wie lepiej i koniec kropka a mnie oczernia takimi zdaniami. I uważa że ma racje wkur… mnie tym na Maksa… wiele razy mówiłam że wychodzę żeby Mati się ubierał a Babcia mówiła Mateuszku zjesz obiadek wrr  upierała się że Mati ma zjeść. Że szkodzę tylko dzieciom bo on już czeka na obiadek.
 Może i jestem złośliwa ale prosiłam synka by szybciutko jadł obiad bo mi się chce siku a do Mamy mówiłam że nie mogę u niej zrobić bo pewnie zażąda ode mnie kasę której jak zwykle nie mam przy sobie.  Oczywiście stwierdziła że toaleta to co innego ja kontra że to samo bo trzeba zapłacić za wodę ścieki i ilość zużytej wody to tez śmieci czy jakoś tak
Mama wypomniała mi co było 5 czy 10 lat temu jak to płaciła za mojego psychologa jak mi tym pomagała.  Owszem ale był to czas trudny dla mnie chodziłam fakt wtedy do pracy ale oni chcieli płaci bo chcieli bym wyszła z tego w czym tkwiłam… wiecie uważam że rodzic takich rzeczy nie powinien wypominać. Co było kiedyś owszem na tamten czas byłam im za to wdzięczna itp.
Wiecie co jest dla mnie najgorsze że oni swoje powiedzieli a mnie do końca nie wysłuchują ciągle mi przerywali a potem Mama mówiła że się powtarzam. Więc powiedziałam że takie wychowanie powiedzieć swoje a kogoś nie usłuchać.. ale cóż
Jak zwykle Matka wie lepiej ech..  tak Matka bo jak jestem na Mamę wściekła to mówię Matka.




 Zostawiłam prezent i ciasto Mama stwierdziła że wyśle mi je poczta skoro nie chce zabrać. A przecież skoro dostała prezent to się go nie zwraca bo to niekulturalne…
Oczywiście powiedziałam że do dzieci nie musza przychodzić skoro przychodzą tylko z zobowiązania za takie przychodzenie Dziękuję.  Już nie raz udowodniłam że nie potrzebuje ich i ich pomocy że sobie świetnie rade daje. I szczerze pisząc już się nie mogę doczekać kiedy wyprowadzę się do miasta Ł.
Oczywiście powiedziałam że tylko jeszcze raz przyjdę na dzień Taty. Matka powiedziała że mam nie przychodzić. Powiedziałam że przyjdę skoro do niej przyszłam to do Taty tez w końcu mam już dawno prezent kupiony.  
Mamy słowa:
- w takim razie nie otworzymy drzwi

Kur.. jego mać co za ludzie. Tracą swoje dzieci na własne życzenie. Nie chcą to nie Jeśli ja do Rodziców przychodzę z miłością bez żadnych oczekiwań a oni na wstępie takie rzeczy to ja dziękuje

10 komentarze:

a.myszkowskaa pisze...

Boże Olga toż to porażka!!!!!!! Mo Ojciec nigdy nie powiedział do mnie w ten sposób!!! Współczuję Ci :(((

Rivulet pisze...

Aż się we mnie zagotowało...
Też przerabiałam takie akcje...
Postaraj się widywać ich jak najrzadziej, może do nich dotrze, co tracą :/
Przytulam :*

Słodko Gorzka pisze...

Okropne słowa słyszałaś od rodziców :/ Wiem jak to jest z osobą, która nie pozwala mieć własne zdania i sprawuje ciągłą kontrolę... dlatego czytając Twoja słowa gotowało się we mnie. Może na większą odległość relacje się poprawią...
Chłopaki cudowne :*

Margolkowa Mama pisze...

Kurde straszne to co czytam choć nie powiem na poczatku pomyślałam, że z Ciebie też jest niezłe ziólko;p Ja bym nie jechała, zadzwoniłabym i sumienie miałabym czyste, po perypetiach z moją matką już nic mnie nie zdziwi. Wyprowadzicie ssię to będzie lepiej, emocje opadną, oni zatęsknią i prędzej czy później będą mieli zadrę przez słowa rzucane pod Twoim adresem ;)

Przytulam z całej siły, bo wiem jak się czuje ;*

witoldyna pisze...

Przykro mi, że relacje wciąż nie są najlepsze. Nie warto tam chodzić, bo tylko Twoje chłopaki się stresują, a wierz mi, dzieci choć nic nie powiedzą, to w środku wszystko tłumią. Zresztą też pewnie wiesz.

A Synków masz cudownych. Wiem, że boli, że nie możesz się dogadać z własnymi rodzicami, ale pamiętaj, że teraz masz własną rodzinę i nie potrzebujesz toksycznych związków, które utrudnią Wam życie.

BONA pisze...

Jaka Ty biedna, unieszczęśliwiona przez rodziców a w szczególności przez mamę:(
Nie potrafisz zaakceptować i przyjąć do wiadomości tego, że ona ma inny pomysł na życie niż Ty???.
Matka to także człowiek- jeden jest dobry, drugi zły. Smutne jest to, że nie masz kochanej mamy, jednak na jakąś życzliwość i szacunek ona zasługuje.
Dziwi mnie jedno: dlaczego komentarze są tak jednostronne a nikt nie docieka jak Ty traktujesz rodziców! Widocznie osoby, które Cię pocieszają też mają zatargi z mamami czyli podobne są do Ciebie. /jedna osoba - ”Margolkowa Mama” miała co do Ciebie chwilę zwątpienia i może słuszną?/
Co tak naprawdę jest powodem tych kłótni?? Czemu o sobie nie napiszesz że jesteś konfliktowa, roszczeniowa, wścibska.
Nie ma ludzi idealnych i na pewno jako córka adoptowana też masz dużo „za uszami”, przypomnij sobie co wyprawiałaś od momentu bierzmowania?? może dlatego była ta kontrola Ciebie bo zawiodłaś ich zaufanie??
Widzę, że swoje frustracje wyładowujesz na adopcyjnej mamie, którą nazwałaś „złą macochą”/na pewno wiesz o co chodzi chociaż o tym nie napisałaś nie wiem dlaczego??/

Jesteś niby wrażliwa i taka dobra, ale słownictwem /łacina podwórkowa/ nie grzeszysz. Nawet na blogu nie potrafisz opanować złych emocji stosując skróty wulgarnych wyrazów.
No skoro takimi słowami zwracasz się do rodziców to nie dziwię się ich reakcji na Twoje wizyty.
Co złego zrobiła Ci kobieta, która Cię wychowała i zawsze była wsparciem, pomagała Ci w trudnych chwilach?? Czemu jej tak bardzo nienawidzisz??

26 maja to taki dzień, w którym powinno się zrobić rachunek sumienia, wspominać dzieciństwo i jeszcze bardziej docenić to, co zrobiła dla mnie Mama.

Zwyczajna mama pisze...

cudny bukiet dostałaś ;) ciesz się tym, co masz - dzieci to skarb największy i najcudowniejszy na świecie...widocznie Twoja mama o tym zapomniała...

olguska pisze...

Bona jak mam się cieszyć z tego dnia jak Dzień wcześniej Mama mówi że nie chce bym przychodziła do niej że mam jej złożyć życzenia rzez telefon... postaw się w mojej sytuacji zamień się Rolami. Moja Mama nie widzi swoich błędów nie chce wysłuchać do końca bo rzekomo ona wie co mam do powiedzenia
Moja Mama jest taka że swoje zdanie powie i każe słuchac ale już mnie nie chce wysłuchać... Naisze Ci cos jeszcze Mama moja owszem pomagała ale tylko wtedy kiedy ona chciała ale jak ja prosiłam bo cos naprawdę było awaryjne to niestety nie mogłam na nią liczyć w najbardziej bolesnych dla mnie chwilach nie była mi wsparciem... moja Mama wie że jak się zdenerwuje to przeklinam ale ona odbiera to do siebie jeśli mówię kurw... jego mać Ona uważa że to do niej a słowa kurw... jest przecinkiem z nerwów próbowałam jej to wytłumaczy ale Mama wie lepiej i jej się nie przegada. owszem byłam niezłym ziółkiem ale sie zmieniłam a mama nadal mnie traktuje jak jakieś dziecko małe które ma dwa latka i nie ma własnego zdania wpiera mi jaka to ja rzekomo jestem bo Ona wie lepiej a ludzie się zmieniają...ale jej nie da się tego wytłumaczyć...Rozumiem że ma inny pomysł na życie chce stracić córkę przepraszam nie córkę tylko jak to Mama powiedziała wychowankę... własnie tak mnie traktuje nie jak córkę tylko jak kogoś kogo się wychowało a później odchodzi...
dlaczego nie wypowiadasz się do konkretnych tu przykładów i nie napiszesz czy moja Mama słusznie postąpiła tak mówiąc? tylko winę widzisz tylko we mnie? tu nie chodzi akurat o moje zachowanie ale o Mamy bo tak mama nie postępuje jak ja napisałam

Szymon po drugiej stronie snu... pisze...

Olguska, czasem tak bywa, ale przecież każdy ma swoje życie i niech żyje jak chce... ważne chyba, żeby zrozumieć i odpuścić

olguska pisze...

wiem że powinnam odpuścić ale nie potrafię :/ tak bardzo mi zależy by Mama powiedziała że mam Racje Powinnam odpuścić ale z tej przykrości nie potrafię powinnam się nauczyć dać sobie spokój ech... wiem ale ciężko odpuścić...

Prześlij komentarz

 

Rodzinka 2+3 Published @ 2014 by Ipietoon