/>

wtorek, 20 września 2016

Truskawkowe miasto - Niemcy

 wiem wiem zdjęć ogrom ale i miejsce warte pokazania a nie tylko opisania go.
Truskawkowe Miasto Raj dla Dzieci i Dorosłych.

Większość atrakcji jest darmowych prócz tych elektrycznych które najczęściej kosztowały 1 euro wyjątkiem była przejażdżka traktorem która kosztowała 2 euro. z każdego urządzenia skorzystaliśmy po razie żeby nie było marudzenia. Jedną z najważniejszych atrakcji dla dzieci była ogromna falowana zjeżdżalnia na której się zjeżdżało na kujących dywanikach... Zjeżdżaliśmy wszyscy i ja też a to zawody kto najszybciej kto najdalej itd radocha ogromna. do tego były jeszcze takie atrakcje jak:


















 bycie strażakiem celowanie w ogień...


 karuzelka truskawkowa dla najmłodszego
 zwykły rower? oj nie taki zwykły jazda na nim to ogromna sztuka ja niestety nie dałam radyale Mati Tata i Arcio choć miał za króciutkie nóżki ale z pomocą Taty to była pestka
 sterowanie łódkami po wodzie.. tak tylko znajdź tą którą pływasz (Mama przecież są numerki)



 labirynt tym razem Aruś najlepiej znalazł drogę

 dotarliśmy do mety ale jak z stąd się wydostać Mama poszła wstecz chłopaki znaleźli odpowiednia drogę zdolne chłopaki
 uważaj żeby się nie skąpać chodzenie po belkach




 plac zabaw
 były też zwierzątka gęsi,świnki morskie, świnie, baranki kozy które można było pogłaskać, króliczki


 można było pobawić się w poszukiwacza wykrywaczem metalu lub pobawić się w poszukiwacza złota (tu mistrzynią byłam ja)


 Przerwa obiadowo deserowa W truskawkowym mieście można zjeść lody truskawkowe ciastka i inne pyszności nie tylko z truskawek... obiad porządny kilka restauracji a i idzie się też nieźle dogadać gdyż większość personelu to polacy... udogodnienia dla mam z dziećmi również są wkońcu dla każdego coś dobrego





 różne rodzaje mydeł zanim zakupisz sprawdż umyj ręce... ogólnie dużo było rzeczy do degustacji... dżemy, soki, wina,



  Szymonek uwielbia zwierzątka także i kózki ale nie daliśmy ich pogłaskać bo się baliśmy że dostanie uczulenia... jest uczulony na sierść koń psy koty wiec woleliśmy nie ryzykować ale: jego uśmiech piski i radość były cudowne

 dla mnie i dla chłopaków wielką radością było pomieszczenie gdzie można było porzucać się sianem poleżeć po prostu poszaleć.  Tatuś odpuścił sobie tę przyjemność i Szymonek też ale Ja i chłopaki wyszliśmy pełni siana we włosach i pod ubraniami...ale to nie było istotne najważniejsza to ta radość z szaleństwa wspólnego z Rodzicem








 układanie rur  i pompowanie do nich wody równie kreatywna zabawa
 odpoczynek na bujacze Szymonek w końcu zasnął

 A tu już toaleta i zabezpieczenie mydła by nikt go nie zabrał ciekawie i jak by nie patrzeć to kolejna atrakcja...
Jeśli ktoś by znał język niemiecki to fajnie jest popatrzeć na widowisko tworzenia cukierków, lizaków, czekolady czy produkcji dżemów





 pod koniec dnia pieczenie pianek i drożdżówek i kiedy już mieliśmy wychodzić przypomniało się chłopakom że jeszcze w tym ogromnym sklepie jest figloraj...


 i szczerze pisząc wolałam taki wypoczynek aktywny niż leżenie na plaży wiec dosyć często tu byliśmy jakieś 5 razy i za każdym razem choć atrakcje za kasę nie było to chłopaki świetnie się bawili. jeśli będziecie mieli okazje kiedyś skorzystać z takiej farmy truskawkowej gorąco polecam



6 komentarze:

BONA pisze...

ale fajne miejsce do rodzinnego spędzania czasu:) rzeczywiście warto się tam wybrać skoro tak dużo atrakcji:)
po minach synków i Twojej widać że byliście bardzo szczęśliwi i zadowoleni:) jednym słowem atrakcji na urlopie nie zabrakło, więc warto to powtórzyć za rok:) pozdrawiam

Monika pisze...

Witaj Olga, fantastyczny rodzinny czas, gdzie w Niemczech znajduje się to miejsce,jeśli można wiedzieć?. Ale masz męską drużynę- super.
W nawiązaniu do mojego ostaniego komentarza, który wywołał taka dyskusję, nie było moim zamiarem Cię urazić, ale laska byłaś zajebi..... (dokończ sobie). Pozwolisz,że Ci napiszę parę zdań o sobie, mam prawie lata 42 kiedy to zleciało nie wiem, bo czuję się na 20, męża mam i córkę,która ma 17 lat, jedno dziecko -świadomy wybór.
W małżeństwie układało mi się różnie jak to w życiu raz lepiej, raz gorzej, teraz sobie chwalę.
Powrót to tzw. formy, ( nigdzie nie powiedziałam, że to schudnięcie 30 kg)to przede wszystkim, odzyskanie wiary w siebie,( no laska byłaś nie ma co ukrywać, wiadomo, ze Twój mąż pierwsze zwrócił uwagę , na wygląd nie na charakter, zresztą trudno byłoby, gdyby było inaczej, ładnie musieli jego kumple mu zazdrościć,kiedy wam ten szpaler zrobili), w swoje możliwości,a masz je ogromne, matka trojga takich łobuzów musi je mieć.
W małżeństwie bywa rożnie, nie raz powie się drugiej osobie coś za dużo, nie raz celowo, żeby zabolało, mówią ze, słowem można zabić -nie...., tym bardziej, że faceci to wzrokowcy, nie ma w tym nic dziwnego, sama lubię oglądnąć się za wysportowanym gościem, i takiego tez chce mieć w domu.
Jasne życie bywa nie przewidywalne, różnie choroba, wypadek, ale póki można czemu nie trzymać tzw. formy.
Pewnie, że Ci trudno maluchy, które sama ogarniasz, ale spróbuj każdego dnia zrobić coś, co wydaje Ci się nie możliwe np dzień bez słodyczy,najpierw 1 dzień, później tydzień,itd, kolejny przykład na pewno odprowadzasz chłopców do przedszkola i szkoły, więc wracając np ustawiasz stoper i idziesz przez 2 min najszybciej jak możesz, możesz też wracając dołożyć drogi, ( ja piszę do Ciebie pijąc kawę po 8 przebiegniętych km, też wydawało mi się, że nie dam rady bo dużo po górkę, ale spróbowałam, zrobiłam, już wiem że mogę więcej - tylko jutro te zakwasy) wymyślaj sobie codziennie, jedną rzecz, która wydaje ci się w tej chwili nie możliwa do zrobienia.
Piszesz, ze nie możesz pisać o tym co cie boli, bo ktoś tam będzie miał satysfakcję, Olguś kurcze to Twoje, życie , nikt nie ma prawa Cię oceniać, za nim ktoś to zrobi, niech najpierw, włoży Twoje buty, przejdzie ścieżki, które Ty przeszłaś,przeżyje Twoje bóle, smutki i cierpienia,wytrwa ile Ty wytrwałaś, upadnie tam, gdzie Ty upadłaś, i podniesie się tak jak Ty to zrobiłaś, kiedy ta osoba pozna naprawdę TWOJĄ HISTORIĘ, będzie miała prawo cie oceniać ,tylko myślę, że to ją przerośnie.
Olga , życzę Ci naprawdę wszystkiego co najlepsze, siły, motywacji, a wyobraź sobie minę swojego męża , gdy wraca z rejsu z tego co doczytałam, jest marynarzem i sporo czasu spędza po za domem i zastaje z powrotem laskę, a dużo nie trzeba tylko niewielkie zmiany naprawdę i facet zbiera szczękę z podłogi a ty masz taka satysfakcje i taka siłę, ze nic Cie nie zatrzymam. Pozdrawiam Monika,ale się spisałam, na koniec dedykuje Ci moją ulubiona piosenkę https://youtu.be/M5UqFj-uk78


Monika pisze...

Jeszcze tylko trochę z tej durnej Chodakowskiej, a co głupia i wredna jest nie dziewczyny, zmusza te biedne kobiety do katowania się: nie dam rady wstawić zdjęć widocznie nie umiem, ale można je znaleźć na fb Chodakowskiej wkleję tylko historię
..."Często pytacie w wiadomościach z niedowierzaniem: "ale ewka, czy te metamorfozy które udostępniasz, to tak na serio są prawdziwe?"
Dlatego lubię, kiedy na zdjęciach pojawiacie się z całym arsenałem materiałów, z których korzystałyście – wtedy nie ma miejsca na wątpliwości 💪🏼💪🏼
Moje programy treningowe oraz spersonalizowaną dietę online, możesz zamówić na www.sklep.bebio.pl ❤️ ❤️
"W 2009 roku mocno przytyłam...po wizycie u lekarza wykryto niedoczynność tarczycy , pożniej doszło Hashimoto ( zapalenie tarczycy) a wraz z nim jeszcze więcej kilogramów a w 2013 roku wykryto guza tarczycy , który został usunięty wraz z całą tarczycą 02.12.2013 roku .
Gdy rok po operacji zaczełam się trochę lepiej czuć pomyślałam ze coś zmienie, niestety diety nie przynosiły efektów , tylko jeszcze gorsze samopoczucie ( i większy apetyt ) .
I nagle w 2015 roku w lutym koleżanka zaczęła opowiadać ze zaczyna cwiczyc, zapytalam co , powiedziała z Ewą Chodakowską , nawet wtedy nie wiedzialam kto to jest , pozniej kupiłam strój, matę , i pomyślałam wejdę na yt i zobacze kto to .. i tak się zaczęło 16 lutego 2015 roku kiedy to po raz pierwszy właczyłam twój trenig za namową koleżanki, i od tamtego czasu przygoda z Tobą pełna szczęścia i satysfakcji z efaktów trwa do dziś!" - 25 kg

BĘDZIESZ W SZOKU !! Zostaw lajka (chociaż lajk to za mało) .. zostaw dobre słowo ❤️ ❤️ 😍 😍 przede wszystkim przeczytaj 🙏🏼🙏🏼
52 lata, wygrana walka z nowotworem, kilka operacji ... - 18 kg z moimi programami pomimo miliona obowiązków i trosk na głowie ..
Iwona zaszczyciła mnie dzisiaj swoją obecnością na dwoch treningach pod rząd ..
moc energii, rewelacyjna kondycja .. perfect technika i nieschodzący z twarzy uśmiech ❤️
A Ty ? Jaką masz wymówkę ?
Iwonka !! Brawo !!
Jestes fantastyczną inspirajcą 🙏🏼🙏🏼🙏🏼
Dziekuje za dzisiaj 😘 😘
Dziekuje za wspaniały przykład ❤️

Dla wszystkich czytających reszta i zdjęcia na profilu Chodakowskej, przecztaj, przemyśl nie oceniaj,

Karolina90 pisze...

Słyszałam coś kiedyś o tym mieście, jednak nigdy nie miałam z nim styczności. A szkoda, bo widzę że to prawdziwy truskawkowy raj(trochę mi to przypomina zakończenie "Epoki lodowcowej 4", gdzie wiewiór trafia do orzechowej krainy)

Olga s pisze...

Moniko Dziękuję że się przedstawiłaś Twoim komentarzem osobiście się nie przejełam bo i czym w końcu stwierdziłaś fakt kiedyś byłam laska teraz nią nie jestem.... kiedyś chodziłam 4 razy w tygodniu na aerobik step itd. okazało się że nie mogę ze względu na swój wzrok takich form aktywności robić przerzuciłam się na jogę i pilates.. więc u mnie chodakowska totalnie odpada to nie jest tak że nic z sobą nie robię bo robię kiedy uda mi się to chodzę na nordic walking(sama jestem instruktorem) czasami uda mi się na rolkach pojeździć a najczęściej to są spacery z najmniejszym po chłopaków z przedszkola czy szkoły...Dziękuję za miłe słowa również pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję że będzie Pani stałą bywalczynią

arietta pisze...

Ale super sprawa, dzieci wprawdzie nie mam, ale sama bym się tam pobawiła, a co! Szkoda tylko, że okrutnie daleko...
A co do "małej afery" z rocznicą ślubu - zwróciłam bardziej uwagę na pana młodego, bo ja z tych panien co to za mundurem sznurem ;-) Tak sobie podczytywałam po cichu i wiedziałam, że męża na co dzień w domu nie ma, ale czym się dokładniej zajmuje to już nie... Powiem tak: taki związek nie ma szans na bycie sielankowym, chyba że obie strony dają sobie tak zwany "luz", bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, ale w tym momencie to jest funta kłaków warte :-( Mam nadzieję, że uda się nad mężem "popracować" tak, aby jednak w miarę możliwości bardziej uczestniczył w życiu rodziny.
Też mam chorą tarczycę i wrażenie, że tyję dosłownie z powietrza - na szczęście poza tym jestem zdrowa jak koń, mogę dużo ćwiczyć i tak właśnie robię, a efekty, no cóż... ;-) Najważniejsze, że i tak sporo się ruszasz w miarę możliwości, a jakbyś się chciała jednak "zawziąć" to z pomocą najbliższych się uda :-) Pozdrawiam :-)

Prześlij komentarz

 

Rodzinka 2+3 Published @ 2014 by Ipietoon