/>

poniedziałek, 19 września 2016

7 lat razem

 Kolejna rocznica 7 lat razem Rocznica nazywana miedzianą lub wełnianą...
To były piękne chwile, Owocem tych chwil jest wspaniała trójka chłopaków....
 ale za razem bardzo złe... o tych złych staram się zapomnieć choć nie jest to łatwe.... Wierzę w to że te pierwsze lata były chude, negatywne... a kolejne 7 lat będą tłuste pozytywne dobre.
Na tą rocznicę słuchamy z mężem kazania:
4 FUNDAMENTALNE PRAWA MAŁŻEŃSTWA

i mam nadzieję że to będzie milowy krok w naszych relacjach.... kocham swojego męża z jego wadami i zaletami.... chciałabym by nasze małżeństwo było oparte na Bogu (tak jak na początku) bo to było dobre.  Muszę się ja zmienić i musi się zmienić mąż ale tylko to się stanie na dobrej relacji z Bogiem... Kiedy Bog jest na pierwszym miejscu tam wszystko jest na swoim miejscu.

"W dwa lata później faraon miał sen. [Śniło mu się, że] stał nad Nilem. I oto z Nilu wyszło siedem krów pięknych i tłustych, które zaczęły się paść wśród sitowia. Ale oto siedem innych krów wyszło z Nilu, brzydkich i chudych, które stanęły obok tamtych nad brzegiem Nilu. Te brzydkie i chude krowy pożarły siedem owych krów pięknych i tłustych. Faraon przebudził się. A kiedy znów zasnął, miał drugi sen. Przyśniło mu się siedem kłosów wyrastających z jednej łodygi, zdrowych i pięknych. A oto po nich wyrosło siedem kłosów pustych i zniszczonych wiatrem wschodnim. I te puste kłosy pochłonęły owych siedem kłosów zdrowych i pełnych. Potem faraon przebudził się. Był to tylko sen. (...)Józef rzekł do faraona: «Sen twój, o faraonie, jest jeden. To, co Bóg zamierza uczynić, zapowiedział tobie, faraonie. Siedem krów pięknych – to siedem lat, i siedem kłosów pięknych – to też siedem lat; jest to bowiem sen jeden. Siedem zaś krów chudych i brzydkich, które wyszły za tamtymi, i siedem kłosów pustych i zniszczonych wiatrem wschodnim – to też siedem lat – głodu.
 (Rdz 41,1-7.24-27)





















10 komentarze:

BONA pisze...

ALE ŁADNE ZDJĘCIA:) WIDAĆ NA NICH, JAKA BYŁAŚ SZCZĘŚLIWA:)
WIADOMO, ŻE MAŁŻEŃSTWO TO TRUDNA SZTUKA KOMPROMISU, ALE GDY DWOJE LUDZI SIĘ KOCHA, NA PEWNO POTRAFIĄ SIĘ POROZUMIEĆ
ŻYCZĘ CI, ABY WASZE KOLEJNE WSPÓLNE LATA OBFITOWAŁY W MIŁOŚĆ, ZGODĘ, SZACUNEK, PARTNERSTWO
ORAZ TAK JAK NAPISAŁAŚ ŻEBY BYŁY "tłuste, pozytywne, dobre."
OLGA!!
"Szczęśliwej podróży
Do kolejnych Jubileuszy!
Niech dobry los się kłania w pas.
Sto lat, sto lat jeszcze raz!"

Rivulet pisze...

O rany jakie piękne zdjęcia!!! Śliczna panna młoda :))
No to teraz Wam życzę siedmiu tłustych lat pełnych miłości, z Bogiem :* I pociechy z synków - bo nawet jeśli poprzednie lata były trudne, to jednak zostały po nich trzy wspaniałe owoce :)

Monika pisze...

kurcze Olga, wyglądałaś zjawiskowo, mąż mógł być dumny mając taką laskę za żonę, chyba pora wrócić do formy, dzieci dziećmi, ale chyba facet dalej chciałby mieć taką laskę, wejdź na profil Ewy Chodakowskiej, tam znajdziesz wszystko dietę, motywację do ćwiczeń, a na yt mnóstwo programów treningowych, polecam centrum sportowca super programy, wyrzuć z jedzenia cukier bo to syf, nie jedz po 15 owoców, tylko białko, zacznij ćwiczyć, a szybko staniesz się taką laską jaką byłas, Twoje relacje z mężem szybko sie poprawią, nie daj się dziewczyno bo byłas mega laska, Bóg Bogiem, ale każdy facet chce mieć fajną dupę za żonę no sorry ale taka prawda.
Pozdrawiam Monika

Iwo sia pisze...

Piękne zdjęcia :) jak zobaczyłam Cię w tej sukni w wodzie, to oczy otworzyłam, ale pomysł super - nie było Ci szkoda? :)
Zyczę Wam z okazji Waszego święta, aby kolejne lata była takie jak sobie wymarzyłaś - tłuste pozytywne dobre.
Buziaki

Ayilia pisze...

Ekhm...
Biedny, nieszczęśliwy facet, którego zona wzięła i zrobila w bambuko. I teraz sie nieboraczek musi mścić i odgrywać za zawiedzione nadzieje, ze zarobiona przy gromadce dzieci i odchowijaca samotnie synów zona nie znajduje moze czadu albo sil na doorną Chodakowska...
Doprawdy, niedopuszczalne jest, żeby zona po latach miała czcelnosc sie zmienić. Nie to,co pan i władca, mąż, apollo i adonis w jednym.
Tylko ze nad wyglądem zawszenlatwoej popracować, a kto jest chamem i burakiem, temu trudno stać się wisienką na torcie, rycerzem, worem zalet i wzorem cnót.
Rzekłam, com rzec miała i pozdrawiam przemiłą Monikę.

Rivulet pisze...

Olga nie przejmuj się komentarzem Moniki... Po pierwsze to super co pisałaś o Bogu i naprawdę jak razem zaczniecie się modlić i do niego zwracać, to zakochacie się w sobie na nowo i jeszcze mocniej. I będziecie wtedy mieć siłę się zmieniać dla siebie i chcieć być coraz lepsi i piękniejsi. Wiem co mówię ;) I olej Chodakowską, howgh!

Olga s pisze...

Moniko zgadza się byłam super laską mąż jest ze mną i nadal będzie pomimo mojego wyglądu... uwierz mi kiedy człowiek jest sam z trójką dzieci to nie ma czasu na chodakowską czy inne domowe aktywności... chodzę na spacery z chłopakami i to w sumie cały mój wysiłek fizyczny marzy mi się wrócić do pilatesu czy innej formy ćwiczeń niestety nie mam z kim dzieci zostawić (musiałabym ich zabierać ze sobą szczególnie tego roczniaczka) naprawdę dla mnie nie jest najważniejszy wygląd wyglądam jak wyglądam chodze zadbana itd. to jest ważne. Dla mnie ważne są relacje z Bogiem i relacje z mężem nawet najważniejsze od mojego wygląd. Bo przecież kocha się za charakter a nie za wygląd to co mająć 70 czy 60 lat jak będziesz miała męża i będziesz nie tak wyglądała jak kiedyś to Ciebie mąż zostawi? (o ile masz męża może jeszcze nie masz dlatego tak piszesz)
Ayilia w ogóle nie rozumiem Twojego komentarza i uważam że po części nie jest na temat.. jak w normalnym małżeństwie bywa różnie ale najważniejsze że się godzimy dogadujemy pomimo różnic... i nadal kochamy... Nie wiem po co takie teksty na temat męża

Rivulet nie przejmuje się tylko mnie zastanawia dlaczego cokolwiek wspomne że jest nie tak masa ludzi zaczyna pisać a kiedy pisze o pozytywach nikt niekomentuje no Ty oczywiście i jeszcze dwie osóbki... wiesz często chciałabym opisac sytuacje złe ale widzisz co się dzieje chociażby na wspomnienie o tym że było coś nie tak itd dlatego pisze tylko te pozytywy nie pisze swoich przemyśleń bo by tu pewne osoby mnie zagdakały...łatwo ocenić ludzi nie wiedząc z czym się borykają moja otyłość to skutki tarczycy i innych chorób o których nie pisze na blogu...

Ayilia pisze...

"Ayilia w ogóle nie rozumiem Twojego komentarza i uważam że po części nie jest na temat.. jak w normalnym małżeństwie bywa różnie ale najważniejsze że się godzimy dogadujemy pomimo różnic... i nadal kochamy... Nie wiem po co takie teksty na temat męża"

Przepraszam najmocniej, już się poprawiam. Bardzo nieładnie z mojej strony, że odpowiadając na komentarz Moniki, stanęłam w Twojej obronie. Już to naprawiam, przecież nie chcę być tą "całą masą ludzi, którzy Cię zagdakują".
Przepraszam, że oczerniłam człowieka, o którym sama piszesz publicznie takie rzeczy, że od samego czytania mam ciarki.
Przepraszam, że ośmieliłam się skomentować to, co wydało mi się ważne. Nie doczytałam, że można tylko pisac "ochy" i "achy" pod postami o rodzinnej sielance między rejsami człowieka przeze mnie oczernionego i o łaskawie przeprowadzanych przez niego remontach tudzież zabawach z dziećmi (co za poświęcenie, swoją drogą. Tyle pracuje z daleka od Was i jeszcze w dodatku zgadza się troszkę się zaangażować, gdy przypływa. Rzeczywiście przesadziłam nawiązując do jego cech charakteru. Cóż te parę prztyczków czy szturchnięć wobec tak doskonałych cech dobrego ojca i męża.)
Co do różnic "jak w normalnym małżeństwie" - dzieli nas przepaść w rozumieniu pojęcia "normalne małżeństwo". Po pierwszych słowach szantażu emocjonalnego mąż nie miałby u mnie życia, a co dopiero po tym, gdyby podniósł na mnie rękę.
Szanuj się, kobieto, a jeśli Monia taka dobra, a ja taka zła, to i Chodakowską się katuj, i tlumacz się na forum z dodatkowych kilogramów, i wypisuj zażalenia na tłumy dokuczliwych, nic nie rozumiejących trolli.
Do każdego wedle woli.

Teraz lepiej?

Olga s pisze...

Ayilia wiem że mnie obroniłaś i za to Ci bardzo dziękuję :*
po prostu nie jestem przyzwyczajona do takich mocnych komentarzy. Owszem pisałam takie rzeczy bo tego potrzebowałam. Teraz nie pisze bo nie jest aż tak źle zresztą jakby nawet było to bym nie pisała gdyż czyta to jedna osoba która pomimo próśb o nie czytanie nadal to robi a nie chce by miała pożywkę z moich niepowodzeń... co innego obcy ludzie a co innego bliska osoba dlatego przestałam pisać o tym co czuje.
Widzisz mąż się stara zmienić nie jest to łatwe dla niego ale z Boża pomocą mamy nadzieję że się to uda staramy się pracować nad swoim małżeństwem.

Olga s pisze...

bo nie jest sztuką się rozwieść lecz sztuką jest pogodzić i zrobić wszystko by coś w życiu zmienić...wiem że teraz są takie czasy gdzie najmniejsze potknięcie najmniejsza ryska a już się rzeczy wyrzuca nie skleja bo nie ma sensu i tak się dzieje z małżeństwami nie naprawia się błędów tylko idzie po najmniejszej lini rozwód

Prześlij komentarz

 

Rodzinka 2+3 Published @ 2014 by Ipietoon